21 czerwca 2015

Rozdział 3

Całą drogę powrotną rozmyślałam o tym co teraz będzie. Koleś będzie mnie prześladował czy znudzi mu się jak znajdzie sobie jakąś inną laskę? Kiedy weszłam do domu usłyszałam śpiewającą Veronice w kuchni.
-Cześć kochanie jak było?
-Bardzo dobrze. Nie jestem przyzwyczajona do aż tak intensywnych zajęć i wręcz padam na twarz.-usiadłam na blacie, a ona podała mi kubek ze świeżo zaparzoną kawą.
-Melanie tu była i pytała o ciebie. Podobno miałaś być wcześniej.
-Tak ale nie uwierzysz co się stało. Niejaka Elena ta z recepcji miała dzień dobroci dla zwierząt i dziwnie miła dla mnie była. Zaciągnęła mnie na uroczystość przyjęcia nowego członka do klubu.
-Słyszałam, że to jakieś młode i mega bogate dziecko.-zaśmiała się mieszając w garnku.
-I na dodatek myślące, że jest panem wszechświata i wszystko mu się należy.-powiedziałam, zamyślając się, a w głowie odtwarzała mi się cały czas scena sprzed tygodnia.
-Jak już postanowisz mi opowiedzieć co się wydarzyło to wiesz gdzie mnie szukać, a teraz lepiej idź do Melanie wyglądała na taką, która potrzebuje rozmowy w tej sekundzie.
Dopiłam do końca moją kawę i wyszłam z powrotem z domu. Moja najlepsza przyjaciółka Melanie mieszkała dziesięć minut spacerkiem ode mnie. Kiedy idzie się trochę szybciej to można dojść nawet w siedem. Zadzwoniłam dzwonkiem do furtki, która była jak zwykle zamknięta. Po chwili usłyszałam trzask oznajmiający, że mogę wejść. Do dużego i pięknie urządzonego domu weszłam sama nawet nie czekając aż otworzy mi drzwi. Znając życie jej rodzice są w pracy, a jej się nudzi po zajęciach.
-Gdzieś ty była?-zapytała, kiedy rzuciłam się na jej łóżko-Mam genialnego newsa!
-W pracy. Mów co to za super news.-usiadłam po turecku i położyłam poduszkę na nogach.
-Pamiętasz jak jakieś półtora roku temu nocowałaś u mnie i odkryłyśmy wtedy nasz ulubiony zespół?-usiadła obok mnie ze swoim laptopem na kolanach.
-Pamiętam. Chciałyśmy wtedy też zrobić sobie pizzę i prawie nam się udało oprócz tego, że doszczętnie ją spaliłyśmy.-zaśmiałam się na wspomnienie Melanie z gaśnicą.
-Moi rodzice chcieli mi głowę urwać. Tobie zresztą też.-pokręciła głową i zaśmiała się, wpisując coś jednocześnie w wyszukiwarce.
-Na szczęście się powstrzymali.
-Ale za to nie możemy wchodzić do kuchni kiedy ich nie ma.-podała mi laptopa-Wracając do super newsa. Niejaki Niall Horan miłość mojego życia zawitał w naszym małym miasteczku i od dzisiaj jest oficjalnie członkiem klubu!
-Wiem.-odpowiedziałam czytając nagłówek artykułu jaki mi pokazała.
-Nie cieszysz się?-zdziwiła się i odstawiła komputer na podłogę.
-Doskonale wiesz, że to ty masz obsesję na ich punkcie. Ja miałam tylko przez pół roku, a potem mi przeszło. Zresztą ten koleś jest totalnym gburem i rozpieszczonym dzieckiem, które uważa, że może wszystko jeżeli tylko zapragnie. Nie wiesz co on ostatnio wyrabiał? Alkohol, narkotyki, dziwki? Nic do ciebie nie dotarło?
-Ojejku jest gwiazdą rocka. Chyba każdy genialny muzyk ćpał w pewnym momencie swojego życia. Już nie wspominając o seksie z każdą ruszającą się istotą czy też alkoholu. Nawet ty pijesz.
-Tak piję ale nie tyle co on.
-Gdybyś miała takie możliwości co on to pewnie byłabyś na jakiejś szalonej imprezie każdego dnia.
-Tak na pewno.-ironię w moim głosie można było wyczuć na kilometr, a Melanie rzuciła we mnie poduszką.
-Weź już przestań tylko lepiej pomóż mi go poznać.
-Że co słucham?
-Dobrze usłyszałaś. On jest członkiem klubu. Ty pracujesz w klubie. Prędzej czy później się poznacie. Więc bądź tak kochana i wyświadcz przysługę swojej najlepszej przyjaciółce.
-Nie ma nawet mowy. Nie będziesz mi się tutaj umawiać z żadnym narkomanem. Zresztą wiesz ile on może mieć chorób wenerycznych.
-Świntuchu! Ja chciałam go tylko poznać.-oburzyła się, a jej policzki nagle zrobiły się całe czerwone.
-Nie powiesz mi, że nie chciałaś go przelecieć.-zaśmiałam się-Widzę to na twojej twarzy. Jesteś calutka czerwona. To nie ja jestem świntuchem.
-Ojejku skończ już.-schowała twarz w poduszce, która leżała na moich kolanach.
-Myślę, że szybciej go poznasz kiedy pójdziemy na jakąś imprezę, którą będzie organizowała Elena.-zasugerowałam po chwili ciszy.
-Masz na myśli tą Elenę od ciebie z pracy?
-Jedynej w swoim rodzaju.
-Kocham cię.-Melanie rzuciła się na mnie przygniatając mnie do materaca.
-Wiem.-zaśmiałam się, a w głowie układałam plan jak to wszystko zorganizować.

Następny dzień minął mi pod hasłem: zawody. Moje małe baletnice były tak samo zdeterminowane jak i zestresowane. Wcześnie rano wyjechałyśmy wynajętym autokarem do miejscowości, w której wszystko miało się odbyć. Jechało z nami również parę mam. Za co jestem dozgonnie wdzięczna bo nie wiem czy poradziłabym sobie z piętnastoma dziewczynkami, które po raz pierwszy miały wystąpić na zawodach. Na szczęście tylko dwie uznały, że jeżeli się rozpłaczą to nie będą musiały tańczyć przed tyloma ludźmi. Ich plan się nie powiódł i z szerokimi uśmiechami wyszły na scenę. Wszystkie zatańczyły wręcz obłędnie. Po występie każdą oddzielnie wyściskałam po czym podarowałam zakupione już wcześniej lizaki. Na wyniki musiałyśmy poczekać kolejną godzinę. Oglądałyśmy występy innych zespołów i coraz bardziej upewniałam się, że żaden z nich nie zatańczył tak dobrze jak mój. Kiedy w końcu podali wyniki mogłam już spokojnie powiedzieć na głos, że moje baletnice są najlepsze. Z pucharem pojechałyśmy na naleśniki, a potem z powrotem do naszego miasteczka. Pobyt na zawodach tak je wykończył, że w autokarze wszystkie zasnęły od razu gdy tylko ruszyliśmy. Kiedy dotarłyśmy już do Crosshaven oddałam każdego aniołka w ręce mamusi i sama byłam wolna. Zapłaciłam kierowcy i razem z pucharem ruszyłam w stronę budynku klubu, w którym mieściło się biuro mojej szefowej. Zadowolona zapukałam do jej drzwi.
-Proszę.-usłyszałam zza drzwi.
-Dzień dobry.-weszłam do środka.
-Witaj Lily. Już wróciłaś.
-Owszem przyszłam pani powiedzieć, że moje podopieczne zajęły pierwsze miejsce.-podniosłam wyżej puchar, po czym postawiłam go na jej biurku.
-Gratulacje. Podpiszemy umowę już w przyszłym tygodniu. Dzisiaj zasługujesz na odpoczynek. W sumie to jutro też nie musisz przychodzić. Zlecę komuś innemu twoje godziny.
-Ale chyba mnie pani nie zwalnia?-zapytałam zszokowana.
-Nie, absolutnie, po prostu widzę, że jesteś zmęczona. Nie martw się dostaniesz pensję za jutrzejszy dzień.
-Dziękuję. Ale ja naprawdę mogę jutro spokojnie przyjść do pracy. Dobrze się czuję po prostu muszę się wcześniej położyć spać.
-Lily, jako twoja szefowa zabraniam ci pojawiać się jutro w pracy.-powiedziała wstając ze swojego dużego fotela.
-To jakaś zmowa?-zaśmiałam się.
-Nie po prostu będziesz miała trzydniowy weekend.-wyciągnęła białą kopertę z szuflady-Tutaj masz wypłatę za ostatni tydzień.
-Cóż najwidoczniej muszę tylko pani podziękować. Już nie będę się pytać czemu dostałam tygodniówkę skoro zawsze dostaję wypłatę co miesiąc.
-Potraktuj to jako premię za wygrane zawody.-podeszłyśmy do drzwi.
-Jeszcze raz bardzo dziękuję.-wyszłam z jej gabinetu i skierowałam się do wyjścia. Nadal nie mogłam uwierzyć co się właśnie stało. Od kiedy ona jest dla mnie taka miła? Nic nie przychodziło do głowy.
-Lily! Poczekaj!-Elena podbiegła do mnie.
-Coś się stało?-zapytałam.
-Co robisz dzisiaj wieczorem?
-Pewnie będę spała jak zabita.-odpowiedziałam ale w mojej głowie zaczęła migać lampka, że to zdecydowanie zła odpowiedź.
-Może zmienisz plany i wpadniesz do mnie na imprezę nad basenem?-od kiedy ona jest dla mnie taka miła? Czy ludziom coś w głowach poprzestawiało?
-Dam ci znać okej? A mogę zabrać moją przyjaciółkę?-pora wykorzystać nadarzającą się okazję. Mogę się założyć, że zaprosiła tego ważniaka Nialla.
-Jasne im będzie więcej ludzi tym lepiej.-aż zaklaskała w dłonie co było co najmniej dziwne-Masz mój adres?
-Tak mam.
-W takim razie do zobaczenia! Tylko nie zapomnij stroju kąpielowego!-wyszłam z budynku i nie mogąc otrząsnąć się z szoku. Czy ktoś kazał jej być dla mnie miłą? Może to jakiś zakład? Albo co gorsza razem ze swoimi znajomymi postanowi mnie upokorzyć i już kompletnie nie będę miała życia.

Dochodziła ósma wieczorem więc szybko znalazłam mój ulubiony strój kąpielowy zwykły, biały i bez ramiączek. Założyłam go na siebie po czym ubrałam się w również białą, zwiewną, koronkową sukienkę na ramiączka. Postanowiłam, że do domu Eleny dojdę w trampkach żeby było wygodniej iść, a później zmienię je na japonki. Zrobiłam lekki, wodoodporny makijaż, a włosy zostawiłam rozpuszczone. Z Melanie byłam umówiona piętnaście po ósmej w miejscu, w którym zawsze się umawiałyśmy gdy miałyśmy gdzieś wspólnie iść, czyli po prostu na przystanku autobusowym. Miałam jeszcze chwilę więc postanowiłam zająć się moją torbą. Spakowałam same przydatne rzeczy i wyszłam uprzednio informując Veronicę dokąd idę.
-Myślałam, że nigdy się nie zjawisz.-spojrzała na zegarek zniecierpliwiona Melanie.
-Przecież umawiałyśmy się piętnaście po. To ty przyszłaś za wcześnie.-powiedziałam sprawdzając godzinę-Zresztą nie gwarantuję ci, że on tam będzie.
-Wszystko jedno mam po prostu ochotę trochę się wyszaleć bo już dawno nie byłam na żadnej imprezie. Tyle ile ja napisałam w ostatnim czasie egzaminów to ty przez całe swoje życie nie pisałaś.-zaśmiała się, a ja szturchnęłam ją w ramię.
-Wcale nie musiałaś iść na studia.
Droga minęła nam szybko. Cały czas rozmawiałyśmy o zaszczycie jaki mnie kopnął, czyli o Elenie odzywającej się do mnie i na dodatek Elenie, która jest dla mnie miła. Kiedy dotarłyśmy na miejsce imprezy od razu dostałyśmy po drinku do ręki. Gospodyni zaprowadziła nas do pokoju, w którym mogłyśmy zostawić nasze rzeczy. Zmieniłam buty i razem z moją przyjaciółką wyszłyśmy do ogródka, który był pełen ludzi i grała głośno muzyka. Jedni tańczyli, inni pili, a jeszcze inni siedzieli w basenie.
-Moje drogie będziecie musiały kogoś poznać.-nagle złapała nas Elena.
-Ja muszę się najpierw czegoś napić.-powiedziałam ruszając w stronę baru, przy którym było pełno ludzi.
-Ej barman! Dwa shoty!-krzyknęła Melanie przepychając się do samego baru.
-Już się robi księżniczko.-uśmiechnął się, a ona nie była mu dłużna. Szybko wypiłyśmy palący alkohol po czym zamówiłyśmy kolejne dwie kolejki. Moja najlepsza przyjaciółka dała się namówić jakiemuś kolesiowi na drinka, a ja odeszłam i znowu dopadła mnie Elena.
-Już się napiłaś?-zapytała.
-Tak. Chociaż jeszcze chcę drinka.-odpowiedziałam uśmiechając się szeroko. Uroczy barman zrobił mi jakiegoś kolorowego drinka i razem z Eleną odeszłyśmy parę kroków od baru.
-Pamiętasz Nialla? Tego co niedawno dołączył do naszego klubu? Zaprosiłam go i mam nadzieję, że się zjawi.-w tym samym momencie ktoś wewnątrz domu zaczął piszczeć jak szalony. Szybko ruszyłyśmy w tamtą stronę.

-Przyszedł.-Elena mocno ścisnęła moją dłoń, a ja stałam szokowana bo tak naprawdę cały czas wmawiałam sobie, że jednak nie pofatyguje się na jakąś marną imprezę w porównaniu do tych, na których bywał. Poczułam jak dłoń brunetki ciągnie mnie w jego stronę ale nie byłam w stanie się ruszyć. Stałam tylko z lekko rozchylonymi ustami. Alkohol, który dotychczas w siebie wlałam zaczynał dawać o sobie znać. Właśnie dlatego stałam i gapiłam się jak głupia na kolesia, którego miałam unikać bo wiedziałam, że jest chodzącym kłopotem.


Koniec roku to najgorszy czas w życiu każdego ucznia. Powinniście to wiedzieć, więc wybaczcie mi moją nieobecność, a ja obiecuję poprawę.

Pragnę również, że brak komentarzy wcale nie jest motywujący.

Jeżeli wolicie czytać opowiadania na wattpadzie to zapraszam :)
http://www.wattpad.com/myworks/41255407-my-little-bird

Pozdrawiam i całuję Harolda :*